niedziela, 29 kwietnia 2018
Bliżej
bliżej
niż skóra przy skórze
bliżej
niż usta przy ustach
dotknij duszy
z czary zmysłów
upij łyk
poczuj
jak tętnię w żyłach
wdrażam
siebie
bliżej
niż tatuaż
na ramieniu
zatracenie
zagłębienie
zamroczenie
niech pulsuje euforia w nas
Magdalena Borchon
sobota, 28 kwietnia 2018
Chodź
chodź
wyznam ci
tajemnicę
skrywaną głęboko
pokażę ci
nieodkryte lądy życia
inną perspektywę
spojrzysz
przez pryzmat magii
otworzysz umysł
chwyć mnie
za dłoń
a poznasz prawdę
Magdalena Borchon
Kotka
podążam
kocimi łapkami
po snach
łowię
każdy niuans
każde pragnienie
zamieniając się
w twoją fantazję
naginam tabu
przy każdej pieszczocie
mrucząc
rozkosznie
wyginając grzbiet
jestem boginią
pożądania
zaklętą w dotyk
Magdalena Borchon
piątek, 27 kwietnia 2018
Serce
moje serce
oszalało
tak kochać
zbyt mocno
pomimo bólu
trwa w miejscu
rozpalając się
raz za razem
wzniecając pożar
niczym podpalacz
gdzie do cholery straż!
policja?
poświęcam siebie
na ołtarzu uczuć
zaplączcie mnie
w kaftan
bo to szaleństwo
trwa zbyt długo
Magdalena Borchon
Bezczelność
uwielbiam...
twoją bezczelność...
...z jaką patrzysz na...
czuję...
prawie jak dotyk...
palce pożądania...
...pieszczą skórę
o tak...
wiem...
pragniesz...
dotyku...
pocałunku...
słyszę oddech...
...przyspieszony do granic...
uśmiechasz się...
co się czaisz?
no chodź...
Magdalena Borchon
czwartek, 26 kwietnia 2018
Twój smak
uwielbiam twój smak
słodko - gorzki
niczym narkotyk
delektuję się
zatracając w doznaniach
pragnąc więcej
bez granic
bez tabu
rozkołysana euforią
przyspieszam
w duecie z oddechem
by w krzyku rozkoszy
zastugnąć
opaść zmęczona
w spełnieniu
Magdalena Borchon
Anioł
oczy ciepłe
uśmiech
cudowna energia
tak
to ty
otworzyłeś mi oczy
zamglone szarością
sprawiłeś
że zaświeciło słońce
trwało to chwilę
a zmieniło postrzeganie
ujrzałam światło
tak inne
byłeś lontem
nastąpił wybuch
fajerwerków życia
jesteś aniołem
pozostań obok
bym nie zboczyła z drogi
Magdalena Borchon
Celtycki sen
tam
w lesie
czekają na mnie
moi pobratymcy
czekają
przy kamieniu
nawołują mnie
moja krew
wzburzona
muszę tam iść
muszę tam być
moi bracia i siostry
wzywa mnie
czar druidów
nadchodzi czas
czas przebudzenia
oni czekają
Magdalena Borchon
środa, 25 kwietnia 2018
Wojownicy
jesteśmy wojownikami
o lepsze jutro
walczymy
o samych siebie
czasem we łzach
krzyku bezsilności
niemym
błaganiem o pomoc
bojąc się
prosić
zamknięci
w czterech ścianach duszy
jednak
codziennie unosimy głowę
wysoko
uśmiechając się
pomimo bólu
nie jesteśmy sami
naszą siłą wiara
moc
silniejsza od magii
to
co pozwala nam
patrzeć w lustro
tak to my
wojownicy
Magdalena Borchon
Pokusa
posmakuj pokusy
jest słodka
niczym wisienka
na torcie
zatrać się
przecież to tak przyjemne
nic nie stracisz
zyskasz...
doświadcz niemożliwego
w tańcu zmysłów
euforia pieszczot
jak najlepszy szampan
uderzy do głowy
poddaj się
ulegnij
tylko raz...
Magdalena Borchon
wtorek, 24 kwietnia 2018
Dzikie zmysły
niczym bandyta
wkradam się
w duszę
zabieram to
czego pragnę
jesteś zakładnikiem kaprysu
czy tego chcesz
czy nie
zmysłowość
jest zabójcza
niczym kolt
rozpieprzam system
otumaniam
niczym złoto poszukiwaczy
chodź
razem okradniemy świat
ze wszystkiego
biorąc to
co nam się należy
Magdalena Borchon
Kusicielka
słodka
niczym miód
podszyta
silną trucizną
wdrażam się
w żyły
w krew
niczym wąż
kuszę
lubieżnymi zmysłami
zatracasz się
coraz bardziej...
zaufaj mi...
będzie cudownie...
no chodź...
zgrzesz ze mną...
Magdalena Borchon
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Teatr życia
czasem
chciałabym uciec
jak najdalej
zapomnieć
problemy
smutki
zostawić wszystko
zacząć od nowa
nie da się
jestem
tylko pyłkiem
na przestrzeni życia
kroplą
w morzu przeznaczenia
odgrywam rolę
w teatrze
własnego ja
tego nie zmienię
Magdalena Borchon
niedziela, 22 kwietnia 2018
Boję się
boję się
błądzę po omacku
szukając
punktu zaczepienia
ma droga
kręta
wyboista
a mapy... brak
co chwila pustka
ślepa uliczka
jak wybrnąć?
nie wie nawet Bóg...
idę powoli
stąpając delikatnie
obawa
nie pozwala na pewność
Magdalena Borchon
sobota, 21 kwietnia 2018
Zmieniam się
nadchodzi wieczór
zmieniam się
w twoją fantazję
nie kontroluję tego
nie jestem sobą
zatracam się
w pragnieniu
tak silnym
uwielbiam
gdy tak patrzysz
robię się...
mmm...
tak niedorzecznie...
tak lubieżnie...
no chodź...
posmakujesz raju
Magdalena Borchon
Zapatrzona
zapatrzona
w twoje oczy
gubię dni
niczym rollecoaster
owładnąłeś mną
myśli
wdrażają ciebie
w żyły
jak narkotyk
jesteś kokainą umysłu
wiesz...
zatracam się...
zagłębiam...
ja to ty
ty to ja
cholera...
a miałam się
nie zakochiwać
Magdalena Borchon
piątek, 20 kwietnia 2018
Obsesja
delikatnie
drażnisz zmysły
słodki dreszcz
spływa na ciało
upijam się
zatracam głęboko
oddając się
euforycznemu pragnieniu
każdy niuans
z siłą wodospadu
wtarga w umysł
mącąc myśli
lubieżnością się stając
podążam ślepcem
do przodu
obsesyjnie
nie uznając tabu
Magdalena Borchon
czwartek, 19 kwietnia 2018
Kocham mrok
kocham mrok
jest niebezpiecznie rozkoszny
wciąga jak kokaina
czujesz boskość grzechu
totalny odlot
niczym nieograniczony
bez tabu
zasad
zmysły rozbudzone
erotyzm
dekadentyzm
uległość
dominacja...
to co kręci najbardziej
psychodelia mrocznych dusz
Magdalena Borchon
Zatracona
zatraciłam się
niebezpiecznie głęboko
wdarłeś się
niczym narkotyk
zatruwając żyły
pragnę
potrzebuję
pożądam
me myśli
lubieżnością naznaczone
przeklęta jam
płonąca w grzechu
zagłębiam się
coraz bardziej
wtorek, 17 kwietnia 2018
Nie czekam na cud
nie czekam już
na cud
za późno na to
zatraciłam się w mroku
oddałam duszę
uległam podszeptom
utopijnym obietnicom
w zamian
dostając ból
chciałam kochać
doznać ciepła
szczęścia odrobinę
strącono mnie w ciemność
w rozpacz
runęłam w dół
lecz jednak
nadal wierzę
nadal mam nadzieję
dając otuchę innym
czuję
przedsionek nieba
na cud
za późno na to
zatraciłam się w mroku
oddałam duszę
uległam podszeptom
utopijnym obietnicom
w zamian
dostając ból
chciałam kochać
doznać ciepła
szczęścia odrobinę
strącono mnie w ciemność
w rozpacz
runęłam w dół
lecz jednak
nadal wierzę
nadal mam nadzieję
dając otuchę innym
czuję
przedsionek nieba
Magdalena Borchon
Rozkoszne katharsis
twoje usta
błądzą po ciele
spijasz euforię
badasz językiem
nieodkryte lądy
nie powstrzymam tego
otwieram się
na następną historię
a ty
niczym tornado
plączesz myśli
by w krzyku
doznać
rozkosznego katharsis
Magdalena Borchon
Twoje usta
twoje usta
niczym trucizna
upajam się
ich smakiem
zapach skóry
dotyk
niczym
w narkotycznym
transie
zatracam się
w twoich ramionach
wzlatuję
ponad chmury
z euforią
lecę jastrzębiem
pikuję
doznając spełnienia
Magdalena Borchon
Rozpalasz mnie
rozpalasz mnie
wzniecając
ogień pożądania
krew niczym lawa
jak piorun
uderzasz w mój mózg
zatracam się
coraz głębiej
głeboko
w lubieżnych słowach
pieszczotach
palących skórę
bez oddechu
konam z rozkoszy
Magdalena Borchon
poniedziałek, 16 kwietnia 2018
Czekam
czekam
na odrobinę
ciepła
otul duszę
Panie
stoję
na pustyni
bez szans
daj kroplę zbawienia
mam dość
tułaczki
jestem banitą
już tyle lat
szukam
w poszarpanych
chmurach losu
pragnę ukojenia
mrok osłabia
Tyś siłą
to Tobie oddam pokłon
w ostatnich dniach
Magdalena Borchon
sobota, 14 kwietnia 2018
Czytam w myślach
czytam
w myślach
twoje są...
mmm...
przyjemne
grzesznie puchate
mięciutkie w dotyku
lecz pod wpływem...
twardnieją
stają się olbrzymie
i...
taak
wybuchają euforią rozkoszy
Magdalena Borchon
Błądząc
błądząc
po zakamarkach duszy
gubię łzy
siadam z niemocy
bezsilności
podchodzi strach
patrząc wilkiem
łagodzę go
delikatnym dotykiem
staje się dla mnie
uległym sprzymierzeńcem
w codziennym
kieracie życia
Maluj mnie
maluj mnie
rozkoszą
wilgotnym pędzlem
kreśl
moje kształty
tak kobiece
rozkołysz mnie
moje biodra
w tańcu euforycznym
zapragnij...
tak po prostu
Zmysłowość
zmysłowość
niebezpieczna broń
ulegasz
w podświadomości
nie oprzesz się
pomimo zasad
ta słodycz
wciąga
narkotykiem
nim się obejrzysz
jesteś
w jej władaniu
Tajemnica
jestem
szeptem
słów zakazanych
słyszalnych
z najciemniejszych
zakamarków duszy
grzechem
popełnianym w myślach
fantazją...
ćśśś...
wiem...
to tajemnica
piątek, 13 kwietnia 2018
Obserwatorka
wiesz...
obserwuję cię
otulona zmysłami
w sekrecie...
prześlizguję się
po twoim ciele...
pieszczotą wzroku
czujesz?
ten dreszcz...
tak rozkoszny
to ja...
moje myśli
tak intensywne
aż realne...
pozwól sobie
na zatracenie w tym stanie...
zagłębiaj się
w wilgotnym szepcie
telepatii...
zapragnij...
jak nikogo dotąd...
coraz mocniej...
głębiej...
o tak...
Magdalena Borchon
Samotna planeta
jestem samotną planetą
niezrozumiałą
dla logiki
przemierzam bezkres
słonych łez
niemożność bycia sobą
wywołuje tęsknotę
nie należę już
do tego świata
za mgłą
wspomnienia
archaicznych czasów
niczym ślepiec
podążam w stronę światła
Magdalena Borchon
Dwoistość świata
dwoistość świata
dualizm duszy
mrok i jasność w jednym
jestem końcem
jestem początkiem
naznaczona alter ego
przeklęta przez piekło
wyklęta przez niebo
pół demon
pół anielica
cierpienie w żyłach
brak zaczepienia
moc niemoc
kruchość i stal
Moja dusza
moja dusza
jest archaiczna
w prastarych czasach
stworzona
jej pamięć
niezmierzona głębia
ocean wiedzy
zna ból
okrutne cierpienie
dobroć
najczulszą na świecie
niejedno
przecież widziała
zna przyszłość
lecz milczeć musi
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

































